Nowości    
 


Retronauta.pl > Ochotnicy z epicentrum wybuchu jądrowego (1957)

2016-05-01 Ochotnicy z epicentrum wybuchu jądrowego (1957)

W 1957 roku na pustynie w Nevadzie przeprowadzono jeden z najbardziej niezwykłych testów jądrowych. 5 ochotników stanęło w samym epicentrum wybuchu jądrowego, jedna osoba o niczym nie wiedziała...

To, co się wówczas działo wydaje się dziś zupełnym nieporozumieniem. Pięciu wojskowych ochotników ustawia się na pustyni w Nevadzie (USA) w strefie zero wybuchu jądrowego. Przy nich jest tablicza "Ground Zero: Population 5", czyli "Strefa zero: Zaludnienie 5".

Z lecącego nad nimi samolotu F-89 odpalana jest rakieta z ładunkiem jądrowym o mocy wybuchu 1/8 bomby zrzuconej na Hiroszymę (niecałe 2 kilotony).

Piątkę ochotników sfilmował cywil George Yoshitak. Mimo, że wcześniej filmował dla wojska wybuchy jądrowe, to nie wiedział, że znajdzie się w centrum... bombowych wydarzeń.

"Poczuliśmy falę gorąca oraz bardzo jasne światło. Kula ognia jest czerwona. Wokół niebo jest czarne. Gotuje się nad nami." - usłyszeć można w relacji.

Na filmie widać jak 13 sekund od wybuchy do powierzchni ziemi dochodzi fala dzwięku wybuchu.

"To był chwyt medialny, aby pokazać Amerykanom że można być bezpiecznym podczas wybuchu bomby jądrowej." - George Yoshitake.

Jedyną ówczesną bronią do globalnego przenoszania broni jądrowej były bombowce. Aby zniszczyć nadlatujące samoloty wroga można było użyć tej samej broni, jaką przenosiły. Z tym, że ładunek jądrowy był odpalany w powietrzu, wśród nadlatujących samolotów.

Dlatego ochotnicy stali w strefie zero wybuchu, ale wybuch odbywał się nad nimi w powietrzu, na wysokości ok. 3 km. Amerykańska opinia publiczna mogła się tak poczuć bezpieczeniejsza.

U całej szóstki stwierdzono potem raka. W 2012 roku operator filmowy George Yoshitake (83 lat) i jeden z wojskowych Don Luttrell (88 lat) wciąż mimo to żyli.


Luttrell (z lewej) i Yoshitake (z prawej) podczas spotkania w 2012 roku


Odbywające się podczas Zimnej Wojny na poważnie ćwiczenia "duck and cover" dziś budzą rozbawianie

Retronauta.pl na serwisach społecznościowych: