Nowości    
 


Retronauta.pl > Nadajniki ratunkowe dla lotników i marynarzy (II wś)

2016-01-15 Nadajniki ratunkowe dla lotników i marynarzy (II wś)

Druga wojna światowa rozgrywała się nie tylko na lądzie, ale także na i nad morzami i oceanami. Szanse przeżycia marynarzy i lotników na wodzie zwiększały pomysłowe radiowe nadajniki ratunkowe.

Niemcy

Niemcy mieli do dyspozycji nadajnik ratunkowy Notsender NS2, w skrócie NSG2.


Niemiecki nadajnik ratunkowy NSG2

Składał się on z dwóch części. Pierwszym był pojemnik z nadajnikiem, zazwyczaj leżący luźno w samolocie lub przyczepiony do pontonu, oraz pojemnik z akcesoriami zawierający latawiec, 2 balony, 2 generatory wodoru (gaz nośny) oraz instrukcję obsługi. Całość ważyła zaledwie trochę ponad 13 kg.

Aby zwiększyć zasięg wypuszczany był latawiec (wiatr powyżej 21 km/h) lub balon (warunki bezwietrzne). Podwieszony był pod nimi drut ze stali nierdzewnej o długości około 60 m, który stanowił antenę.

Generator wodoru stanowiła puszka z wodorkiem litu lub wodorek wapnia. Wodór, który stanowił gaz nośny, wydzielany był podczas reakcji chemicznej z wodą. Balon miał średnicę 1 m.

Uziemienie, składające się z 3,5 m drutu na obciążniku było opuszczane do wody z boku pontonu.

Nadajnik miał na morzu zasięg około 200 mil, co daje 370 km. Był to nadajnik lampowy (2 lampy próżniowe) z kryształem. Nadawanie odbywało się na międzynarodowej częstotliwości alarmowej 500 kHz (600 metrów).

Zasilanie stanowił ręczny generator prądu zintegrowany z nadajnikiem w jednej obudowie. Po umieszczeniu go między nogami kręciło się korbką jak w starych młynkach do kawy. Dzięki braku baterii zestaw mógł być przechowywany przez długi czas, a mimo to był gotów do do natychmiastowego użycia.

Wielka Brytania

W roku 1941 Brytyjczycy przejęli NSG2 ze zestrzelonego samolotu na Kanale La Manche. Na jego podstawie stworzyli własny nadajnik ratunkowy Dinghy Transmitter Type T1333.


Brytyjski nadajnik T1333

Elektronika brytyjskiego nadajnika była bardzo podobna. Nadawanie odbywało się także na międzynarodowej częstotliwości alarmowej 500 kHz. Moc nadawania wynosiła 5 W.

Podobnie jak w rozwiązaniu niemieckim możliwe było automatyczne nadawanie sygnału SOS lub też ręczne nadawanie kodem Morse'a.

Na część lotniczą zestawu składał się latawiec skrzynkowy.


W brytyjskim rozwiązaniu latawiec wynoszony był w powietrze złożony w pojemniku poprzez rakietnicę sygnałową. Gdy rakieta z złożonym latawcem osiągała wysokość warunkowaną długością dołączonej linki (61 m) latawiec był wyciągany z pojemnika i się rozkładał. Do loty latawiec wymagał prędkości wiatru co najmniej 10 km/h. Rakieta i obudowa spadały do wody.

W nadajniki wyposażone były załogi brytyjskich samolotów morskich i bombowych.

USA

Niemiecki nadajnik ratunkowy trafił także do USA przez wejściem tego kraju do II wojny światowej wraz z zapytaniem Brytyjczyków o możliwość jego masowej produkcji w Stanach. Zainteresowane nimi były siły lądowe (US Army) i marynarka wojenna (US Navy). Po przystąpieniu USA do wojny od razu zamówiono 11,6 tys. takich zestawów oznaczonych jako SCR-578 do natychmiastowej produkcji.


Wypuszczanie latawca z anteną amerykańskiego zestawu

Produkowano je do końca II wojny światowej. Zestaw ważył 15 kg i podobnie do niemieckiego zawierał nadajnik z ręcznym generatorem prądu, składany latawiec, balony i generatory wodoru.

Amerykański zestaw mógł być dodatkowo zrzucany na spadochronie będącym częścią zestawu.

SCR-578 używany był do lat 60. i wczesnych 70. XX wieku, nie tylko przez amerykańskie wojska, ale także lotnictwo cywilne.

Rosja

Zestaw amerykański został skopiowany przez ZSRR i produkowany jako AVRA-45. Różnił się on od amerykańskiego w szczegółach i używał radzieckich części. Produkowany był od 1945 roku.

Retronauta.pl na serwisach społecznościowych: